Start praktycznie pod domem w Czernicy, a meta nieco dalej w Jelczu-Laskowicach. Krótkie zawody na orientację z dodatkowymi zadaniami specjalnymi organizowany przez Urząd Miasta i Gminy Jelcz-Laskowice oraz CIRS. Rozpoczęcie o godzinie 19.30 23 października.
Dowiedziawszy się niecały tydzień wcześniej o zawodach decyzja odnośnie startu była natychmiastowa. Jakoś trzeba były pocieszyć się po opuszczeniu kolejnej edycji Harpagana. Zostałem zaproszony do grupy przez Bartka. Nawet specjalnie nie musiałem się pakować, ponieważ „spakowany” byłem wokół plecaka przygotowanego na Harpagana. Imprezę chciałem potraktować jako bardzo lekką i będąc przesadnym mogę powiedzieć, że niepotrzebnie wziąłem czapkę, bluzę termoaktywną i kurtkę przeciwdeszczową ;).
Ubrałem się lekko, znów stojąc i zwalniając robiło się chłodno co mobilizowało do aktywnego wypoczynku w ten piątkowy wieczór. Rejestracja i start spod PKP w Czernicy. Dużo znajomych – łącznie z nami 3 ekipy z Oławy – Dream Team oraz Quadriceps femoris. Dodatkowo kolega ze studiów w teamie Grupa Uprawiająca Wyprawy Na Oślep. Start grup co kilka minut. My startujemy w sześć osób tworząc tradycyjnie Towarzystwo Matematyczne. Wychodzimy jedenaści.
Godzina 20.02, przychodzi czas na nas. Dostajemy mapę, którą przywłaszczam sobie. Pierwsze dwa punkty w terenie mi znanym i dosyć często zwiedzanym. Czyli kilometry na autopilocie. Czernica, most kolejowy, nasyp, stacja PKP Kotowice. Aby mniej myśleć decydujemy się na podejście żółtym szlakiem, ale na całe szczęście błądzimy i wchodzimy na niebieski szlak rowerowy, który chcieliśmy ominąć. Podejście do połączenia z żółtym szlakiem i atak na brzeg jeziora. Idzie kilka grup… tylko, że w przeciwną stronę niż my chcemy. Nie poddajemy się myśleniu stadnemu i wyruszamy do zakrętu na żółtym szlaku. Dochodzimy do PK, jesteśmy jedną z pierwszych grup.
Na azymut i na czuja wychodzimy z PK1 i idziemy do linii pewnego przejścia, którą był dla nas w tym momencie niebieski szlak rowerowy. Część grup wychodzi tym szlakiem bezpośrednio w Kotowicach. My się wracamy do PKP i wchodzimy na wał. Wałem do przejazdu na Utratę i odbicie na prawo – prosty przebieg, dobra droga. Przy kanale wbiegam na wał aby zobaczyć czy po lewej jest PK. Nic nie widać, czyżby strzelanie w ciemnościach? Idziemy dalej wzdłuż kanału do mostu. Pojawiają się latarnie, a po drugiej stronie kanału pojawia się PK2. Jest około 300m bliżej niż powinien być. No cóż, trudno. Podchodzimy do PK, wybieram osobę do strzelania – siebie ;), mając nadzieje, że to wiatrówka. To nie była wiatrówka. Moje niezawodne oko i pewna ręka pozwala nam zdobyć tutaj 0 punktów. ASG to zło ;). Jesteśmy trzeci na tym punkcie.
Wyruszamy do PK3. Przejście przez jaz i droga wzdłuż Odry aż do lasu. W pewnym momencie jestem niecałe 2km w linii prostej od domu. Dojście do lasu, odbicie na północny-wschód. I szukanie jeziora. Tak je szukaliśmy, że wylądowaliśmy trochę za daleko na skrzyżowaniu ulic Odrzańskiej i Ogrodowej. No nic – sukcesywnie dążymy do ulicy Leśnej. Na łuku próbuję wyjść w kierunku punktu. Spotykam porzucony przez nas wał. Lekkie skonfundowanie ;), mały atak paniki. Ale w kupie siła – odnajdujemy punkt w lesie. Jesteśmy ex aequo może na drugim lub trzecim miejscu. Nie ważne! Punkt zaliczon.
Tworzę nową ścieżkę na wał. Za mną już każdy będzie miał łatwiej. Grupowo podjęta decyzja – rezygnujemy z asfaltu na rzecz mięciutkiej ziemi w lasach. Wychodzimy z ul. Leśnej, przecinamy trasę 455 i wchodzimy do lasu. Atakujemy na czerwony szlak. Na terenach podmokłych dochodzi do pełnego zanurzenia. Później już tylko wymieniam o jakiś czas chłodziwo w butach. W pewnym momencie idziemy drogą, której nie ma na mapie. Wnioskuję, że dojdziemy w ten sposób do rzeki i się od niej odbijemy, ale nie chcę psuć chłopakom niespodzianki :D. Niespodziankę mam ja – jest most na rzecze, którego nie ma na mapie. Dochodzimy do czerwonego szlaku i odbijamy w przecinkę pomiędzy działkami 91 i 111. Prosty przelot do działki 103. Tutaj zaczynają się schody. Okazuje się, że miano tropiciela uzyskujemy po 2 godzinach czesania lasu. Wiem – brak strategii gubi nas i bardziej się miotamy, niż podejmujemy decyzje, które umożliwiłyby nam namierzenie punktu. Grupy się przewijają na tym obszarze tam i z powrotem. Strategia znalezienia PK na obszarze 300x600m w nocy w lesie jest prosta – szukać po kolei. W pewnym momencie dostajemy podpowiedź, która daje nam cień nadziei. Przez przypadek wchodzimy na skrzyżowanie z którego widać punkt. Według nas był poza obszarem wyznaczonym na mapie, według innej grupy również. Na punkcie spotykamy Dream Team. Nie podobał mi się ten punkt – jesteśmy dwunaści :/.
Przejście między działkami 102 i 121 do skrzyżowania 100 i 99, aby ominąć kanały, następnie na północny-zachód do następnej przecinki i na wschód do skrzyżowania 76 i 77. Proste wejście na PK. Spotykam Tomka z Grupy Uprawiającej Wyprawy Na Oślep. Jesteśmy ósmi.
Wracamy na przecinkę i idziemy nią, aż do drogi pożarowej. Szybki przelot, Nowy Dwór, podejście na PK6 bez problemów. Przesuwamy się o jedno miejsce w górę.
Decyzja – idziemy na pewniaka, czyli czerwonym szlakiem do PKP. Nie ma sensu kluczyć po polach w nocy, a odległości wydają się podobne. Kończymy rajd o 5.20. 40km w 9godz. i 20min. Ostatecznie uzyskujemy piąte miejsce. Niedosyt po PK4 pozostaje ;). Prawa stopa trochę niedomaga – nie wróciła jeszcze do formy po ostatnim rajdzie po którym samo myślenie o niej bolało.
Szybka kolacja/obiad/śniadanie(?) w formie grochówki, chwila odpoczynku w domu i powrót na zakończenie.
Impreza miła, przyjemna i pod domem. Mam nadzieję, że kolejne edycje też będą w najbliższej okolicy. Gratulacje dla wszystkich którzy chcieli się sprawdzić, dla tych którzy zdobyli tytuł tropiciela oraz dla zaprzyjaźnionej ekipy Quadriceps femoris za zdobyty tytuł i hart ducha!!
Zdjęć kilka zostało zrobionych. Umieszczę je gdy się pojawią.
Zdjęcia opublikowane przez organizatorów znajdują się tutaj.
Popularity: 7%


Qrcze rewelka … nastepnym razem mow wczesniej bo sam bym sie pisal na taki rajdzik. Pozdrowka
Pawee to już ostrzegam, że wybieram się na Nocną Masakrę w grudniu
Witam!
Chciałbym napomnieć że również Dziki Leśne i Siekierki to drużyny z Oławy, odpowiednio 2 i 4 miejsce:)
Gratuluję Dzikom Leśnym i Siekierkom! Widać oławian było co najmniej pięć ekip!! Mam nadzieję, że grupy te będą się przewijać na imprezach w okolicy.
Mam nadzieję , że to nie spotkanie Dream Team-u na 4 PK spowodowało, że Wam nie przypadł do gustu :P Gratuluję czasu , pozdrawiam i do zobaczenia na kolejnej tego typu imprezie ;)
Spotkanie Dream Teamu, podobnie jak rok temu na MiniNM rozpoczęło jedynie dobrą passę do samego końca. Chciałbym was spotkać na 3PK, wtedy może byłoby łatwiej ;).